W zapadającej w pamięć scenie z filmu "Incepcja" główny bohater pyta: Jaki pasożyt jest najbardziej żywotny? Wirus? Bakteria? Glista? I odpowiada: Idea. Gdy idea zagnieździ się w umyśle, nie da się już jej usunąć. Taka właśnie idea pewnego dnia zagnieździła się w głowie Andersa Breivika, samotnika i narcyza z Oslo, później neonazisty i mordercy. Mówią, że kluczem do zrozumienia postępowania dorosłego człowieka jest jego dzieciństwo, dlatego też norweska pisarka swoją książkę rozpoczyna od opisu pierwszych lat życia Breivika. I mimo że dosyć wnikliwie opisuje te lata, to jednak nie stawia żadnej konkretnej diagnozy, pozostawia siebie i czytelnika z dramatycznym pytaniem: Dlaczego? Reportaż ten w znacznej części czyta się jak jakąś sensacyjną powieść lub thriller, w którym napięcie wzrasta z rozdziału na rozdział. Aż trudno uwierzyć, że to, co dzieje się kartach książki, wydarzyło się naprawdę, choć finał wszyscy znamy. Poraża opis masakry na wyspie Utoya. Przeraża zachowanie...
Już od dosyć dawna żadna książka nie wciągnęła mnie tak jak ta powieść urodzonego w Japonii noblisty. Kunszt z jakim autor snuje swą opowieść, a także niezwykła aura jej towarzysząca, sprawiają, że od "Pogrzebanego olbrzyma" dosłownie nie sposób się oderwać. Wraz z bohaterami przemierzamy łagodne krajobrazy Brytanii, gdzie wciąż jeszcze można znaleźć żywe ślady panowania legendarnego króla Artura. Spotkamy jego rycerzy, przemierzymy miejsca, gdzie walczyła jego armia, a nawet doświadczymy czaru rzuconego przez najsłynniejszego maga tamtych czasów - Merlina. Ale niech nas nie uśpi melancholia skąpanego w ciepłych deszczach krajobrazu, ani wręcz sentymentalny język powieści. Tu wciąż nocą grasują nieobliczalne ogry, snują się upiorne zjawy, pokój między wioskami jest iluzją, a gdzieś w górach czai się najprawdziwszy smok. I jest jeszcze coś. Coś, co wisi w powietrzu, co nie pozwala normalnie żyć. To mgła niepamięci - mistyfikacja, którą strona po stronie będziemy odkrywać. ...
"Gdyby nie było w życiu ludzkim na ziemi rzeczy, wobec których nasza wyobraźnia rozkłada ręce, musielibyśmy w końcu złorzeczyć rozpaczy przenikającej literaturę, zamiast szukać w jej utworach nadziei". Myślę, że te słowa zaczerpnięte z "Wieży" są kluczowe, by zrozumieć całokształt twórczości Herlinga-Grudzińskiego, pisarza, który nie boi się zadawać trudnych i niepokojących pytań. W większości opowiadań zanurzamy się wraz z autorem w tajemnicę cierpienia i samotności. Cierpienie jest tu cierpieniem porażającym, a samotność jest samotnością totalną, której ostateczną granicą jest to, gdy człowiek zaczyna bać się samego siebie i od samego siebie pragnie uciec. Autor słusznie zauważa, że sens cierpienia pozostanie na zawsze zakryty przed wiecznie pielgrzymującym człowiekiem; nawet Biblia, do której często się odwołuje, nie daje odpowiedzi na ten temat. Czy doświadczamy bólu tylko po to, by życie nie było pozorem życia? Często poruszanym tematem jest problem zła. Zło...
Komentarze
Prześlij komentarz