Już od dosyć dawna żadna książka nie wciągnęła mnie tak jak ta powieść urodzonego w Japonii noblisty. Kunszt z jakim autor snuje swą opowieść, a także niezwykła aura jej towarzysząca, sprawiają, że od "Pogrzebanego olbrzyma" dosłownie nie sposób się oderwać. Wraz z bohaterami przemierzamy łagodne krajobrazy Brytanii, gdzie wciąż jeszcze można znaleźć żywe ślady panowania legendarnego króla Artura. Spotkamy jego rycerzy, przemierzymy miejsca, gdzie walczyła jego armia, a nawet doświadczymy czaru rzuconego przez najsłynniejszego maga tamtych czasów - Merlina. Ale niech nas nie uśpi melancholia skąpanego w ciepłych deszczach krajobrazu, ani wręcz sentymentalny język powieści. Tu wciąż nocą grasują nieobliczalne ogry, snują się upiorne zjawy, pokój między wioskami jest iluzją, a gdzieś w górach czai się najprawdziwszy smok. I jest jeszcze coś. Coś, co wisi w powietrzu, co nie pozwala normalnie żyć. To mgła niepamięci - mistyfikacja, którą strona po stronie będziemy odkrywać. ...
Ile w tym prawdy. Czuję się czasami w swojej pracy jak Siłaczka Żeromskiego, czasami płaczę z bezsilności nad papierologią, beznadziejnymi zarobkami ale zawsze przychodzi nadzieja, że prawdziwe piękno tkwi tylko w literaturze !
OdpowiedzUsuńPozdrawiam gorąco :)
Też humanistka :)
Dziękuję za piękny komentarz. Nie jest łatwo być humanistą, ale nie ma lepszej drogi. "Powtarzaj stare zaklęcia ludzkości bajki i legendy/ bo tak zdobędziesz dobro którego nie zdobędziesz" Ściskam!
Usuń