Posty

"Rudowłosa" Orhan Pamuk

Obraz
Kiedy szesnastoletni Cem najmuje się do pracy u mistrza studniarza, nie może wiedzieć, że wydarzenia tego lata, a zwłaszcza noc spędzona z pewną kobietą, już na zawsze odmienią i naznaczą jego życie, że sprowadzą go na ścieżkę nieuchronnego przeznaczenia.
"Rudowłosa" to powieść, która wciąga już od pierwszych słów i płynie spokojnie zdaniami pełnymi harmonii. Nie jest łatwa. Pełno tu nawiązań do biblijnych historii, islamskich legend i greckiej mitologii. Znalezienie analogii i powiązań między nimi to zadanie dla czytelnika, który lubi takie wyzwania. Abraham zmierzający na górę Moria, by złożyć ofiarę z własnego syna, Józef wrzucony do pustej studni przez swoich braci, Rostam nieświadomie zabijający swojego syna i wreszcie nieszczęsny Edyp, ojcobójca i mąż własnej matki... Czy możliwe jest, by te opowieści wciąż się działy? By miały na nas wpływ? Turecki noblista przekonuje, że tak. Zasłyszane niegdyś przez nas mity, legendy, podania mają to do siebie, że utrwalone w naszej…

Przebudzenie

Obraz
PRZEBUDZENIE lasy bezkresne lasy pokryte bluszczem mgieł
srebrne oko księżyca nad szafir zórz się pnie
utkany z przędzy słów skradziony elfom w śnie
dowiem się dzisiaj dowiem jak kraj ów kraj się zwie lasy uśpione lasy w nich smukłe złote pnie
tęcze tam grają śpiew dolin ku szczytom mknie
tam w chatce z modrej ciszy u boku driady śpię
świt nadciąga rydwanem czas stoczyć walkę z dniem /2000 r./

Być humanistą

Obraz
BYĆ HUMANISTĄ to godzić w sobie sprzeczności
i szukać nadziei nawet tam
gdzie inni już dawno
zgasili światło /2017 r./

List

Obraz
Pamięci Ursuli Le Guin... LIST Jaką pieśń przyniesie wiatr, 
co wypełnia żagle Twych myśli?
Jaką nowinę dostarczy stamtąd ptak,
wędrujący wśród morskiej burzy?
Pewnie na Roke mgła spowiła już las
i otwarte są wszystkie ukryte drzwi. Więc list posyłam,
jak kiedyś Ty.
A z nim ufności gest
i ten gwar
i tę łzę
z portowego miasta. /26.01.2018/

"Pałac" Wiesław Myśliwski

Obraz
Odgłosy zbliżającej się wojny zmuszają arystokratę, by wraz z całą służbą opuścił swoją posiadłość. Zwabiony tą sytuacją pastuch Jakub wchodzi do opustoszałego pałacu. Wita go cisza pogłębiona tykaniem zegara. Zwiedzając z zapartym tchem komnaty, zaczyna rozmowę z samym sobą, z wiszącymi na ścianach portretami. W końcu siada w głębokim fotelu i wciela się w postać jaśnie pana (a może tylko śni jego sen?). I tak zaczyna się znakomity, hipnotyzujący monolog, od którego trudno się oderwać.
Włożenie słów arystokraty w usta pasterza sprawia, że nie wiemy, czy życiowa mądrość, która wypływa z tego monologu, a także zdolność do naprawdę głębokich refleksji, są mądrością i zdolnością chłopa czy pana. Sprawia też, że gdzieś zaciera się granica między fantazją a rzeczywistością. Być może tylko w tak zaaranżowanej sytuacji mogły się prawdziwie przeniknąć dwa odległe od siebie światy - świat niedostatku i świat przepychu.
Kluczem do odczytania tej książki może być zdanie "Słowa dobrze robią,…

"2312" Kim Stanley Robinson

Obraz
Kim Stanley Robinson, autor słynnej "Trylogii marsjańskiej", kontynuuje swoją wizję podboju Układu Słonecznego przez człowieka.
Mamy rok 2312. Ludzkość skolonizowała już niemal cały nasz układ planetarny - od gorącego Merkurego aż po lodowe planety na jego peryferiach. Czymś powszednim stały się międzyplanetarne podróże, do których wykorzystuje się głównie asteroidy, drążąc w nich tunele i przerabiając na gigantyczne terraria. Dzięki coraz bardziej wyszukanym metodom terraformowania planet, czyli przekształcania ich na podobieństwo Ziemi, możliwe stało się życie nawet w najbardziej ekstremalnych zakątkach Układu Słonecznego. Nad właściwym przepływem towarów i usług czuwa system ekonomiczny kontrolowany przez specjalnie skonstruowaną w tym celu sztuczną inteligencję. Rozwój medycyny i odpowiednie kuracje genetyczne sprawiły, że znacznie wydłużyło się ludzkie życie. Mikrokomputery kwantowe wszczepiane wprost do mózgu niewyobrażalnie poszerzyły jego możliwości... Jednym słowem …

"W ciemność" Cormac McCarthy

Obraz
Cormac McCarthy, mistrz brudnego realizmu, znów mnie sponiewierał.
Dla tych, którzy nie czytali jego książek i nie wiedzą, jak wygląda ten brudny realizm w jego wykonaniu, krótki fragment: "Poniżej strumienia stał szkielet drewnianego wychodka, z którego część desek wyrwano na podpałkę. Pod sufitem ustępu wisiało gniazdo szerszeni, przypominające ohydne papierowe jajo".
Trudno dociec, co w tej powieści jest istotniejsze - opowiedziana historia, czy też to, jak jest ona podana, jak straszne tła domalowuje do przedstawionych wydarzeń amerykański pisarz.
Jest tutaj coś z Szekspirowskiego "Makbeta", gdzie jeden zły czyn pociąga za sobą całą lawinę nieszczęść, a popełniona zbrodnia niszczy nie tylko ofiarę i sprawcę, ale i zatruwa całą społeczność. Jest też coś z kafkowskiego klimatu osaczenia, gdzie człowiek podlega nieznanej, złowrogiej sile. Bohaterowie na pytanie dokąd idą, odpowiadają, że przed siebie, a tak naprawdę staczają się coraz niżej, w coraz głębsze kręgi …