Posty

"Klaśnięcie jednej dłoni" Richard Flanagan

Obraz
Piękna jest ta powieść, choć pełna goryczy, ale do tego zdążył nas już przyzwyczaić Richard Flanagan, wirtuoz soczystych zdań, w których zawsze czai się jakaś cierpka pestka rzeczywistości. W czasie lektury przypomniałem sobie o polskim filmie "Tato" z niezapomnianą rolą Bogusława Lindy, filmie o niełatwym ojcostwie i o byciu córką niełatwego człowieka. I właśnie o tym jest "Klaśnięcie". Ale nie tylko o tym.

O próbie rozliczenia się z bolesną przeszłością, która wciąż jątrzy się jak niezagojona rana.
O tym, jak niewiele czasu ma dobro w naszym życiu, by zrobić coś trwałego. Gdy tymczasem zło wydaje się być wieczne, nawet to we wspomnieniach.
O tym, że zwykle brak nam słów, by wyrazić własne uczucia. Ale jeszcze bardziej brakuje nam słów, by opisać pustkę, która czasem rodzi się w naszym wnętrzu.
O tym, jak niewiele - albo jak wiele - potrzeba, by runęły tamy, które uparcie w sobie stawiamy.
O tym, że mimo nawet najbardziej pogmatwanych relacji, potrzebujemy naszych…

"Diuna" Frank Herbert

Obraz
Spotkałem się ze stwierdzeniem, że czym jest "Władca Pierścieni" dla literatury fantasy, tym jest "Diuna" dla science fiction. I coś w tym jest, bo książka nadal zachwyca i inspiruje, choć od jej premiery minęło już pół wieku. Bez wahania nazwałbym ją kosmiczną epopeją.
Diuna to planeta gdzieś na kosmicznym morzu, planeta-pustynia. O jej wyjątkowości decyduje to, że tylko tu wydobywana jest bezcenna substancja nazywana melanżem. Spożyty melanż niewyobrażalnie poszerza możliwości mózgu, jest wykorzystywany m.in. do nawigowania statków podczas międzygwiezdnych podróży. Planeta naznaczona taką wyjątkowością staje się terenem krwawej gry politycznej, w którą włączą się dwa rywalizujące ze sobą od wieków rody, Atrydowie i Harkonnenowie. Gdy młody Paul Atryda przybywa na niegościnną planetę, zaczynają się wypełniać kosmiczne proroctwa...
Jak nietrudno się domyślić, niemniej cenna niż melanż (a może nawet cenniejsza) jest na Diunie woda. Czy potraficie sobie wyobrazić skr…

"Katedra Marii Panny w Paryżu" Wiktor Hugo

Obraz
Już od dawna chciałem coś napisać o tej klasycznej powieści - chyba bardziej znanej pod alternatywnym tytułem "Dzwonnik z Notre-Dame" - ale ciągle coś mnie w niej onieśmielało, onieśmiela zresztą do dzisiaj. W trakcie czytania towarzyszyła mi myśl, że bezpowrotnie minęły już czasy, gdy tak się pisało powieści. A szkoda.
Jest coś elektryzującego w poznawaniu książek, którymi fascynowały się całe pokolenia czytelników. I pewnie to tak onieśmiela, ale pewnie też świadomość, że ile by nie napisać, to i tak w żaden sposób nie przybliży to wspaniałości tego dzieła.
"Katedra" napisana jest potężnym językiem pisarza-erudyty, którym niewątpliwie był Wiktor Hugo. Znajdziemy tu fascynujący opis tytułowej budowli, a także XV-wiecznego Paryża widzianego jakby z lotu ptaka; znajdziemy bardzo ciekawą dygresję na temat architektury i druku; znajdziemy świetne porównania, z których wiele można by nazwać homeryckimi.
Choć akcja osadzona jest w realistycznie sportretowanym mieście, j…

"Czytając Tolkiena"

Pamiętam, że podczas czytania "Władcy Pierścieni" czułem zmęczenie w nogach, jakbym wraz z bohaterami przemierzał ten ogromny, zapierający dech w piersiach świat. W żadną inną książkę nie wrosłem tak jak w tą. W przenośni można powiedzieć, że stałem się jak drzewo, które w świecie Tolkiena zapuściło korzenie, by czerpać inspirujące soki. Właściwie odczytane fantasy nie jest ucieczką od rzeczywistości, ale raczej szukaniem inspiracji, aby życie było głębsze i aby nie zabrakło w nim miejsca na odrobinę magii i niezwykłości. I właśnie o tym jest ten wiersz, który wtedy napisałem, o przenikaniu świata książki do świata czytelnika.
Czytając Tolkiena
Słowo za słowem,
krajobraz za krajobrazem,
piękno za pięknem,
przygoda za przygodą. Khazad-dum i Lorien,
wielkość i duma,
przyjaźń nad przyjaźnie...
los świata w rękach maluczkich. Świata prawie że doskonałego,
ale tylko z perspektywy drobnych liter,
widzianego pod kątem nieskrępowanej wyobraźni
z odległości prostych-gorących serc. Św…

"Bieszczadzkie anioły" Adam Ziemianin

Obraz
Adam Ziemianin - poeta urodzony w 1948 roku w Muszynie. Z jego twórczości korzystało m.in. Stare Dobre Małżeństwo. Niniejszy tomik jest zbiorem wierszy poświęconych niezwykłym górom - Bieszczadom. Wierszy pełnych "dobrej pogody".

Bieszczady stały się symbolem wolności i dzikiej przyrody. Przyjeżdżają tu ludzie, którzy chcą uciec od zgiełku wielkich miast, by odnaleźć ciszę i spokój, ale przede wszystkim - by odnaleźć samych siebie. Te góry w sposób przedziwny oczyszczają umysł, uczą na nowo cierpliwości, a nawet dają rozgrzeszenie. I takie jest właśnie główne przesłanie poezji Ziemianina. Poezji jasnej, święcie naiwnej, gdyż nawet "grzechy śmiertelne/ Przeniosły się do wielkich metropolii/ I tam grasują w ciemnych uliczkach". Poezji pozbawionej choćby cienia fatalizmu.
Gdzieś nad tymi wierszami unosi się duch franciszkańskiej postawy, pozwalającej dostrzec w każdym stworzeniu naszego mniejszego brata, któremu warto poświęcić choćby odrobinę uwagi. Z tej postawy rod…

"Wędrowiec"

Obraz
Wędrowiec To dla mnie ta trawa pieszczona rosą, 
gdy idę przed siebie podniebną szosą.
To dla mnie słońce przegania chłód,
gdy patrzę z góry na rozstaje dróg. Czasem wstępując na wysokie szczyty
odkrywam w sobie głębię przeogromną
i pytam siebie, gdy już szczyt zdobyty,
jakby to było, gdyby ktoś szedł ze mną. Więc jakoś ciągle spoglądam za siebie
szukając w ludziach choć cienia tęsknoty,
lecz oni, ślepo zakochani w niebie,
widzą słońca blask żółty, nie złoty. /1997r./

"Wielkie nadzieje" Charles Dickens

Obraz
Pip jest sierotą wychowywanym przez starszą siostrę i jej męża kowala. Pewnego dnia los uśmiecha się do niego, dając mu wielką szansę na znaczną poprawę sytuacji materialnej, a co za tym idzie - także pozycji społecznej. Czy chłopiec wykorzysta tę szansę? Czym okażą się owe wielkie nadzieje? Dowiecie się tego sięgając po tę piękną, klasyczną powieść.
Dickens świetnie pokazuje, że już nawet majacząca gdzieś w oddali możliwość zdobycia większej gotówki, zmienia nas i naszą perspektywę, zmienia także sposób, w jaki traktuje nas otoczenie. Wielkie pieniądze wprowadzają zamęt w naszym życiu, oddalają od bliskich. I choć to wszystko ukazane jest tutaj w nieco żartobliwy sposób, to jednak zmusza do poważnej refleksji.
Kowal Joe jest dla mnie cichym bohaterem tej opowieści. Droga, którą on wybrał, i jego postawa nie okażą się kolejną iluzją, lecz czymś trwałym i niezniszczalnym. Odkryje to także bogatszy o bezcenne doświadczenie, wracający do rodzinnego domku Pip. Wracający, gdyż w pewnym sen…